Aktualności/nubo

Wpływ dwujęzyczności na rozwój dzieci – odpowiedzi na najczęstsze pytania

Coraz więcej rodziców zastanawia się nad wychowywaniem swoich pociech w dwujęzyczności zamierzonej, czyli w otoczeniu dwóch (lub więcej) języków obcych używanych na co dzień, niezależnie od tego jakiej narodowości są rodzice i w jakim kraju mieszkają. Ten sposób, chociaż owocny, bywa procesem złożonym i wymagającym, dlatego pojawia się wiele wątpliwości nie tylko w kwestii wprowadzenia i funkcjonowania samego systemu, ale też wpływu, jaki dwujęzyczność wywiera na najmłodszych.

Naturalnie pojawiającą się obawy o potencjalne konsekwencje wyboru dwujęzycznego wychowania np.: 

  • niechęć do nauki języka, którego rzadziej używa na co dzień (np. w szkole),
  • mieszanie dwóch języków podczas wypowiedzi, 
  • wolniejsze postępy w nauce jednego, kosztem poznawania dwóch na raz,
  • opóźnienie w mowie,
  • zmęczenie nadmiarem informacji i wiedzy do opanowania aka. przebodźcowanie aka. nie zabierajcie dzieciom dzieciństwa. 

Poniżej odpowiadam na kilka najczęściej zadawanych przez rodziców pytań na temat wpływu dwujęzyczności na rozwój dzieci.

WPŁYW NA ROZWÓJ INTELEKTUALNY

Podczas licznych badań nie wykazano (chociaż próbowano), że dwujęzyczność jakkolwiek negatywnie wpływa na rozwój najmłodszych, tymczasem wykazano, że posługiwanie się przynajmniej dwoma językami przynosi wiele pozytywnych skutków.  

Nie można zapominać o tym, że mózg jest niezwykłym narzędziem, które świetnie adaptuje się do nowych warunków otoczenia językowego. Jeśli dwujęzyczność jest stosowana w obecności pociechy już w bardzo młodym wieku (nawet kiedy ma kilka tygodni) to używanie i myślenie w dwóch językach będzie dla dziecka kwestią naturalną i co ważne – bezwysiłkową (czyli nie zabierasz dziecku dzieciństwa).

Skupmy się jednak na rozwoju intelektualnym. Na podstawie wielu badań (podlinkuję kilka poniżej) potwierdzono, że wychowanie dzieci w otoczeniu wielu żywych języków, jest bardzo korzystne. I tę korzyść pozwolę sobie rozbić na dwie kategorie:

1. KORZYŚCI “JĘZYKOWE”.

Wszystko co wiąże się z możliwością używania języka obcego czyli: możliwość podróżowania, możliwość rozwijania kariery zawodowej poza granicami kraju, możliwość czerpania wiedzy o swoim zawodzie i o świecie z źródeł obcojęzycznych. Jest to na pewno korzyść kulturowa, światopoglądowa, większa ciekawość świata i ekonomiczna (w kontekście lepszego startu na rynku pracy, większych możliwości).

2. KORZYŚCI “MÓZGOWE”.

Bilingwizm niesie za sobą konsekwencje samej pracy mózgu wskutek czego przydaje się na prawie każdym etapie nauki (i to na różnych przedmiotach, nawet na matematyce). Nie sposób omówić w jednym artykule wszystkich efektów dwujęzyczności (znanych obecnie nauce) ale chciałabym dać Ci całe spektrum, przy okazji obalając kilka mitów. Dlatego wspomnę o korzyściach wielu ale powierzchownie, a w komentarzach napisz mi czy podane źródła wystarczą Ci do zgłębiania wiedzy, czy może życzysz sobie artykuł lub odcinek podcastu na jakiś konkretny wątek.

⇒ Dzieci dwujęzyczne są zdolne do osiągania większej kreatywności, są bardziej elastyczne w kształtowaniu wypowiedzi i mają większy zasób słów. Zyskują lepszą świadomość fonologiczną i poprawiają funkcję metajęzykową, a przy tym swobodniej radzą sobie z odbieraniem rzeczy abstrakcyjnych i przyswajaniem ich. 

⇒ Badania pokazują, że wraz z rozwojem umiejętności abstrakcyjnego myślenia, dzieci dwujęzyczne łatwiej łapią zasady i procedury, co ma korzyści między innymi w nauce matematyki!

⇒ Znajomość dwóch języków poprawia koncentrację i umiejętność panowania nad dystrakcjami. Jeśli regularnie przełączasz się myśląc i mówiąc pomiędzy całkiem innymi wszechświatami językowymi, trenujesz “mięsień” kierowania uwagi. 

⇒ Co więcej, badania wykazały, że dwujęzyczność opóźnia demencję, a osoby wykształcone w tym systemie mają na stare lata lepszą pamięć i orientację w terenie! 

⇒ Posługując się biegle dwoma językami, dzieci zdobywają mimowolnie wiedzę meta-językową (czyli wiedzę o językach jako takich, ich konstrukcja) w związku z czym nauka każdego kolejnego języka obcego będzie łatwiejsza. Twoje dziecko będąc starsze może zechcieć nauczyć się hiszpańskiego, niemieckiego czy francuskiego (czy suahili i mandaryńskiego) i pójdzie mu po prostu o niebo lepiej.

A na koniec polecam Wam serdecznie mój wykład. Można go obejrzeć na YouTubie tutaj.

ROZWÓJ UMIEJĘTNOŚCI JĘZYKOWYCH: W TAKIM SAMYM STOPNIU CZY NIE?

Jeden z języków może być dominujący i jest to całkowicie normalna sytuacja. Ma to związek z okolicznościami, w których język jest stosowany i preferencjami osoby, która go używa. Jeżeli na co dzień w otoczeniu dziecka więcej osób korzysta np. z języka ojczystego, to z łatwością może się on stać dominującym, bo ułatwia przepływ komunikacji.

Nie jest to jednak kwestia stała – z wiekiem, zmianą środowiska czy własnymi preferencjami dominacja jednego języka może się modyfikować na przestrzeni lat i jest to również sytuacja normalna. 

Generalnie – tak, preferencje mogą występować. Nie – nie ma w tym nic złego.

KTÓRY JĘZYK PREFERUJĄ DZIECI?

To zależy od okoliczności i chęci pociechy. 

Jeśli na co dzień dziecko posługuje się częściej np. językiem angielskim, bo ten pojawia się w przedszkolu czy w rozmowach z rówieśnikami, to naturalnie  większość wypowiedzi będzie prowadzona w tym języku.

Zdarza się też, że dziecko umyślnie (bądź nie) wybiera jeden język, w którym w danej chwili czuje się swobodniej. I to może być związane z różnymi elementami, między innymi w wybranym języku pociecha zna więcej słów, które przydadzą się do rozważenia danego problemu, więc zyskuje większą pewność siebie.

Dzieci mogą też wybierać ten, który przyniesie im więcej korzyści, np. wolą porozumiewać się z mamą czy tatą, którzy mówią w konkretnym języku.

CZY DWUJĘZYCZNOŚĆ OPÓŹNIA WIEK?

Umiejętność sprawnego porozumiewania się zależy od wielu elementów, nie tylko kwestii nauki bilingwizmu. Każde dziecko jest inne i nie ma ściśle określonego wieku, kiedy powinno zacząć mówić – to trudny i złożony proces. 

Zgodnie z prowadzonymi badaniami  – dzieci dwujęzyczne mają taki sam zasób słów, jak te, uczące się wyłącznie jednego języka. Natomiast, ważną kwestią jest dzielenie tego na dwa języki, czyli dwoje dzieci zna po 30 słów – jednojęzyczne zna 30 po polsku, a dwujęzyczne 15 (pozostałe 15 zna w języku angielskim). W dialogu prowadzonym z obojgiem w języku polskim pojawia się wrażenie, że bilingwalna pociecha umie mniej i wypowiada się skromniej, nie zrażaj się jednak bo to tylko chwilowe.

Różnica zaciera się w okolicach wieku przedszkolnego i zasób słów dziecka dwujęzycznego w efekcie staje się większy niż ten osoby jednojęzycznej.

DWUJĘZYCZNOŚĆ? WARTO! ALE JAK?

Wychowywanie dzieci w systemie dwujęzycznym jest korzystne dla najmłodszych, chociaż wymagające – szczególnie dla rodziców. Biorąc pod uwagę jednak szereg zalet, warto zdecydować się na to rozwiązanie. Metoda ułatwi dzieciom start w dorosłość, a większa koncentracja, pewność siebie i kreatywność to tylko część plusów, jakie bilingwizm im sprezentuje jako efekt uboczny. 

Jak można się za tę dwujęzyczność zamierzoną zabrać? Masz trzy opcje:

1.  Mama lub tata mówią w obcym języku (naturalnie lub celowo).
Ktoś w domu mówi do dziecka w języku obcym (filmy i piosenki nie wystarczą, musi być żywy język; tak samo nie wystarczy 2 h w przedszkolu tygodniowo, aby uzyskać biegłość w dzieciństwie). Jeśli mama lub tata zna jakiś język dobrze/bardzo dobrze/biegle to wystarczy się przełamać i przestawić. Im dziecko mniejsze tym łatwiej.

2. Dwujęzyczna szkoła (ale taka prawdziwa).
Nie potraficie mówić tak dobrze w żadnym języku obcym albo nie chcecie się przestawiać, możecie zapisać dziecko do przedszkola/ szkoły językowej gdzie język obcy dominuje (a nie jest tylko dodatkiem). Cztery godziny dziennie z żywym językiem obcym (lub około 25 w tygodniu) to czas jaki naukowcy uznają za niezbędny do wykształcenia dwujęzyczności w dzieciństwie.

3. Obcojęzyczna niania.
Ani mama, ani tata, ani nie ma w okolicy lub budżecie placówki – pozostaje stara dobra instytucja niani! Tylko w tym wypadku niania obcojęzyczna, której językiem natywnym jest język obcy dla Twojej pociechy. Wówczas każda godzina opieki nad dzieckiem to jednoczesna lekcja języka i to w pełnej submersji i na żywych kontekstach. I choć próbowałam tej opcji (chińska niania dla mojej półrocznej córki ) to szukanie obcojęzycznej niani może być koszmarem. Ostatecznie znalazłam swoją na jakiejś grupie na fb, i nie była to niania z doświadczeniem tylko po prostu studentka z Chin. I oczywiście skończyło się dokładnie tak jak się domyślasz – nie umiała się zajmować dzieckiem i niespecjalnie dużo mówiła. Zwolniliśmy ją po trzech miesiącach. Wtedy marzyłam o portalu dla niań dedykowanym dwujęzyczności – ale wydawało mi się, że rodziców takich jak ja jest za mała garstka żeby to miało sens.

Jak odezwała się do mnie Justyna (która z mężem i z koleżanką właśnie taki portal założyła) z propozycją współpracy, to w pierwszej kolejności Wam pozazdrościłam. I oczywiście polecam sam portal, który jak podpowiada mi intuicja będzie się rozrastał wraz z rosnącą świadomością i “modą” na dwujęzyczność. Wpadaj więc na Say Nanny, stwórz swój profil rodzica i znajdź swoją idealną nianię! Portal umożliwia przeglądanie profili niań, w których zawarte są takie informacje jak wykształcenie, doświadczenie czy (najważniejsze w tym kontekście) umiejętności językowe. Przy pomocy portalu możesz też bezpośrednio kontaktować się z nianiami i porównywać poszczególne profile, co zdecydowanie ułatwi i przyspieszy proces wyboru potencjalnych kandydatek. Wszystkie funkcjonalności portalu są intuicyjne i łatwe w użytkowaniu, zresztą sam spróbuj i się przekonaj. Tylko zastrzegam! Nianie rozchodzą się jak ciepłe bułeczki bo zainteresowanych rodziców jest w tej chwili więcej niż niań – więc ja bym na Twoim miejscu nie zwlekała. www.saynanny.pl

Źródło: https://www.godmother.pl/ 😍